Leskowiec czarnym szlakiem. Wędrówka na ulubiony szczyt Jana Pawła II.
Leskowiec czarnym szlakiem. Wędrówka na ulubiony szczyt Jana Pawła II.

Leskowiec czarnym szlakiem. Wędrówka na ulubiony szczyt Jana Pawła II.

Beskid Mały nie należy ani do najwyższych, ani najbardziej spektakularnych pasm w Polsce. Mimo to cieszy się uznaniem turystów, którzy chętnie odwiedzają te strony. Leskowiec (912 m n.p.m.), nasz dzisiejszy bohater, to jeden z najpopularniejszych szczytów w okolicy, przyciągający wędrowców nie tylko widokami, ale i związkami z Janem Pawłem II. Przyszły papież wędrował tu często z Wadowic, rozwijając w sobie zamiłowanie do gór.

Wejście na Leskowiec 

Najpopularniejszą trasą na szczyt jest czarny szlak z miejscowości Rzyki, a dokładnie z przysiółka Jagódki. Dojazd z centrum Krakowa zajmuje około 1,5 godziny. W weekendy i święta można zatrzymać się za darmo na parkingu nadleśnictwa, jednak trzeba przyjechać rano, bo ilość miejsc jest ograniczona. Jeśli nie chce wam się wcześnie zrywać z łóżka, śmiało parkujcie w Rzykach-Jagódkach przy asfaltówce. Około 200-300 metrów od początku szlaku widziałem odcinki szerokiego pobocza, gdzie żaden znak nie zabraniał postoju. Sam zostawiłem tam auto. Są też, rzecz jasna, parkingi płatne. Przy początku szlaku widziałem dwa. Nie rozumiem jednak ludzi, którzy przepłacają, jak mają alternatywę. 

Ścieżka od początku biegnie stromo w górę. Prowadzi przez las, choć początkowo po lewej stronie prześwituje łąka i da się dostrzec zabudowania Rzyków. Po chwili widok znika i otaczają nas drzewa. Pierwsze dwadzieścia minut szlaku to moim zdaniem najmniej przyjemny odcinek, ale nie liczcie, że później zrobi się dużo łatwiej. Czarny szlak przez praktycznie cały czas prowadzi pod górę i wypłaszcza się dopiero przy schronisku. Chwila ulgi czeka nas przed Skrzyżowaniem Przy Szlaku Białych Serc (708 m n.p.m.). Na rozdrożu możemy odpocząć na ławeczkach i zdecydować, którą trasą ruszamy dalej. Czarny szlak odbija w prawo i sunie przez dość ostre zbocze. Tabliczka pokazuje, że do schroniska pozostało 25 minut, ale de facto jest to co najmniej 30-40 minut. Jeśli olejemy oficjalną trasę i pójdziemy prosto, też dojdziemy na szczyt. Ta droga jest nieco dłuższa, ale podobno zdecydowanie łagodniejsza. Z powodu oznaczeń zwie się Szlakiem Białych Serc. 

Kapliczka i figura Jana Pawła II przy początku szlaku
Trasa biegnie dość stromo przez las
Parking nadleśnictwa. Niestety pełny.
Ścieżka na Leskowiec

Druga część czarnego szlaku dalej biegnie przez las, chyba jeszcze ostrzej niż wcześniej. Po kwadransie pojawia się jednak widok, który dodaje trochę energii. Niestety, chwilę później znika. Nie ma jednak co marudzić, wszak do schroniska nie zostało daleko. W końcu szlak odrobinę się wypłaszcza i docieramy na przełęcz Władysława Midowicza. Na lewo widać już schronisko, jednak najpierw lepiej zdobyć szczyt. Na Leskowiec zostało około dziesięciu minut marszu. Odbijamy na połączone szlaki żółty, niebieski i czerwony i po niezbyt wymagającej końcówce dochodzimy do polany na szczycie Leskowca. Widok nie jest spektakularny, ale ponad drzewami wyłania się charakterystyczna czapa Babiej Góry. Czas przejścia z parkingu? Mniej niż półtorej godziny. 

Na szczycie Leskowca postawiono w 2018 r. maszt, na którym łopocze polska flaga, oraz krzyż upamiętniający 100-lecie niepodległości. Jest też mała wiata, zaśmiecona przez jakichś debili, i tablica, która pomoże zidentyfikować widoczne w oddali góry. Podczas mojej wizyty jakaś para paliła na łące ognisko, ale jestem prawie pewien, że nie było to oficjalne stanowisko. 

Czarny szlak nie daje wytchnienia
Fajne drzewa Pomiędzy zabrakło domku Baby Jagi.
Szczyt Leskowca. Rośnie tam niewielka łąka, a drzewa nieco zasłaniają widok.
Prześwity w stronę Andrychowa
Maszt i krzyż postawione na stulecie niepodległości
Przełęcz Władysława Midowicza

Czas na zejście

Wracamy na Przełęcz Władysława Midowicza. Jej patronem jest jeden z najwybitniejszych działaczy PTTK, który podczas II wojny światowej służył jako meteorolog alianckich sił powietrznych. Znakował też szlaki turystyczne w Australii, gdzie spędził na emigracji kilkanaście lat. Wracając jednak do trasy –  po chwili dochodzimy do drewnianego schroniska górskiego. Kiedy jeszcze nie było mnie na świecie, rodzina spędzała tu Sylwestra, więc budynek kojarzyłem z fotografii ze starych albumów. Kiedyś podobno były tam tragiczne warunki, ale dziś przybytek wygląda bardzo przyjaźnie. Można tam przybić pieczątkę, przekąsić co nie co i, oczywiście, przenocować. 

Spod schroniska widać Babią Górę i okoliczne wzniesienia. Moim zdaniem ta panorama prezentuje się lepiej od tej ze szczytu. Jeszcze lepszy widok zobaczymy, wchodząc na Groń Jana Pawła II (890 m n.p.m.), zaledwie kilkadziesiąt metrów od schroniska. Stoi tam kapliczka i pomnik Karola Wojtyły, który jako kardynał odprawił tu w 1970 r. mszę świętą. Góra, nazywana wówczas Jaworzyną, była popularnym celem jego wędrówek. W młodości często wędrował na nia z Wadowic, pokonując w dwie strony około 30 kilometrów. 

Drewniane schronisko PTTK
Widoki spod schroniska
Zaśnieżony szczyt Babiej Góry
Zbocza Groniu Jana Pawła II
Kaplica na Groniu Jana Pawła II
Nie mogło zabraknąć pomnika

Teraz mamy kilka opcji. Albo wracamy tak, jak przyszliśmy, cofając się na przełęcz Midowicza, albo obieramy inną drogę. Powrót czarną trasą zajmie nam najwyżej czterdzieści minut. Zejście możemy przedłużyć, obierając niebieski szlak i idąc nim aż do Rzyków-Jagódek, bądź odbijając z niego na Drogę Białych Serc. Ta trasa jest o jakieś 10-15 minut dłuższa od czarnej. W końcu jednak cali i zdrowi powinniśmy trafić na parking.

Trochę widoczków
Czarny szlak

Podsumowanie. Czy warto zdobyć Leskowiec?

Jeśli chcemy pójść w góry, a mamy ograniczony czas, warto rozważyć wypad do Rzyków-Jagódek i wędrówkę czarnym szlakiem. Osobiście jednak nie jestem szczególnie oczarowany Leskowcem i raczej w najbliższych latach tu nie wrócę. Szlak, mimo że krótki, nie jest zbyt przyjemny i zamiast cieszyć się pobytem w górach, odliczałem, ile jeszcze do schroniska. Widoki są całkiem ładne, chociaż moim zdaniem nie mają podjazdu do pejzaży z Beskidu Żywieckiego. Jeśli nie byliście jeszcze na Wielkiej Raczy, Rysiance, czy Jałowcu, polecam bardziej tamte szczyty. Mimo średnich wspomnień z Leskowca, na pewno dam jeszcze szansę Beskidowi Małemu. Trzeba w końcu zdobyć Czupel do Korony Gór Polski i przybić pieczątki z Magurki i Chrobaczej Łąki.

Trasa

Widoki

Całokształt

Widok na Wadowice z Groniu Jana Pawła II
Na szczycie Leskowca

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *