Miejsca na Bałkanach, których nie polecam
Miejsca na Bałkanach, których nie polecam

Miejsca na Bałkanach, których nie polecam

Bałkany obfitują w piękne lokacje, do których chce się wracać, ale jak wszędzie, są tu również przereklamowane miejsca, które niestety mnie zawiodły. Zapraszam na listę 10 lokacji na Półwyspie Bałkańskim, w których wizytę lepiej dokładnie przemyśleć. Oczywiście, wszystkie te miejsca odwiedziłem  przed napisaniem tekstu. Zaznaczam, że jest to subiektywna lista i proszę się nie obrażać za umieszczanie na niej lubianych przez was miejsc.

Tirana, Albania

Tylko jeśli lubisz brutalizm

Zacznijmy sobie od albańskiej stolicy. Tirana stała się w ostatnich latach dość popularnym kierunkiem podróży, do czego przyczyniły się atrakcyjne ceny i lotnisko, na które docierają turyści podróżujący na albańską riwierę. Mimo to po researchu atrakcji nie miałem co do tego miasta większych oczekiwań, a i tak się zawiodłem. 

Tirana jest po prostu brzydka. Układ architektoniczny razi chaosem i szpetotą, a przedmieścia są brudne i straszliwie zakorkowane. Północny dworzec autobusowy to całkowita aberracja. W żadnym mieście podczas swoich podróży nie widziałem brudniejszego. Gdyby jeszcze były tu jakieś zabytki… Tylko, że praktycznie ich nie ma! Znajdziecie za to sporo brutalistycznej architektury, w tym słynną piramidę – dawne muzeum dyktatora Envera Hoxhy, z którego możecie „podziwiać” panoramę Tirany. Żeby nie było, w centrum są też ładne miejsca – bogatsza część miasta obfituje w zielone ulice z odnowionymi budynkami. 

Jedyne godne uwagi atrakcje Tirany to bunkry przerobione na muzea. Odwiedziłem Bunk’art 2, czyli muzeum komunistycznych służb specjalnych i muszę przyznać, że jest to bardzo mocne miejsce, zdecydowanie dla ludzi o mocnych nerwach. Drugi bunkier – Bunk’art 1 – znajduje się na przedmieściach i był niegdyś kryzysową siedzibą dyktatora Hoxhy.

Specjalnie dla bunkrów nie ma jednak sensu przyjeżdżać. Gwarantuję, że Tirana was zmęczy. Hałasem, korkami i brzydotą. Mimo ładnego położenia jest to moim zdaniem jedna z najmniej przyjemnych europejskich stolic. 

Alternatywa: Skopje, Macedonia

W zamian mogę polecić Skopje. Stolicy Macedonii do idealnego miasta daleko, też jest brudne i zasmogowane, jednak przynajmniej można tam coś pozwiedzać. Wieczorne wyjście na stary bazar z muzykantami i bogatym życiem nocnym to czysta przyjemność. Czułem się tam zdecydowanie lepiej niż w Tiranie. 

Belgrad, Serbia

Tylko jeśli lubisz życie nocne

I kolejna stolica i to nie byle jaka. To właśnie w Belgradzie rezydowały niegdyś władze Jugosławii. Dziś główne miast Serbii liczy sobie ponad milionową populację i zyskało sławę imprezowego kierunku, gdzie warto wybrać się dla zabawy i jedzenia. Mnie takie rzeczy nie kręcą, więc pod kątem życia nocnego ciężko mi Belgrad ocenić. Natomiast pod kątem tursytycznym chętnie się wypowiem.

Miasto jest szare i depresyjne. Większość budynków wygląda jak wygląda ponoć nie dlatego, że brakuje pieniędzy na pomalowanie, ale dlatego, że mieszkańcom się taka szarość podoba. Dziwne gusta. Spacerowanie po Belgradzie do najprzyjemniejszych nie należy, choć, w przeciwieństwie do Tirany, są tu też ciekawe miejsca. Na pewno warto odwiedzić Cerkiew św. Sawy – jedną z największych prawosławnych świątyni na świecie z naprawdę imponującym wnętrzem. W Belgradzie jest też sporo zieleni, szczególnie nad Dunajem na terenie dawnej twierdzy Kalemegdan. Jest to bardzo przyjemny zakątek. Niestety, poza tymi dwoma atrakcjami nie ma tu nic specjalnie ciekawego, a szarość Belgradu negatywnie wpływa na samopoczucie. Tyle dobrze, że ceny nie są zawyżone, a komunikacja miejska dosłownie nic nie kosztuje. 

Alternatywa: Nowy Sad, Serbia

Nowy Sad leży godzinę jazdy pociągiem od Belgradu i sprawia zdecydowanie lepsze wrażenie. Jest czyściej, spokojniej i po prostu ładniej. Nie planowałem tam jechać, ale miałem już po dziurki w nosie Belgradu i za radą Serba, który podwoził mnie autostopem do Gołąbca, pojechałem tam ostatniego dnia podróży. 

Wodospady Krka, Chorwacja

Tylko jeśli naprawdę lubisz wodospady i nie przeszkadza ci komercja

Przenosimy się do Chorwacji. Wodospady Krka w pobliżu Zadaru może i na zdjęciach wyglądają ładnie, ale teren wokół jest niesamowicie komercyjny i zatłoczony. Przez most naprzeciw głównych kaskad musiałem się przedzierać wśród tłumu, w tym ekipy bujającej się przy rapsach jak aktorzy z filmów, które oglądał Bolec z „Chłopaków”. Obok stoją oczywiście budy z jedzeniem i alkoholem, pod którymi tłoczą się dziesiątki turystów. A nie byłem tam w szczycie sezonu.

Nie zaprzeczę, że teren parku narodowego to naprawdę ładna okolica. Same wodospady też robią całkiem miłe wrażenie, uważam jednak, że jeśli nie spędzasz wakacji w pobliżu, nie masz po co tu jechać. Bilety wstępu są bardzo drogie, a tłum odbiera radość z przebywania na łonie natury. Kąpać też się nie można. 

Alternatywa: Wodospady Kravica, Bośnia i Hercegowina

Tak, Kravica również jest komercyjna i tłoczna, jednak w nie aż tak. Można się tam kąpać, a wodospady są wyższe i moim zdaniem ładniejsze. A bilet wstępu? Ze trzy razy tańszy.

Zagrzeb, Chorwacja

Tylko jeśli kolekcjonujesz stolice

Zostajemy w Chorwacji, ale nadszedł czas na stolicę. O Zagrzebie nie mam wiele do powiedzenia – miasto jest nijakie i nie ma tam wielu atrakcji. Centrum pod kątem architektury przypomina mi Katowice, z tym że znajduje się tam jeszcze Górne Miasto z paroma zabytkami i duża neogotycka katedra. 

Zagrzeb nie jest brzydki, ale po prostu nie warto tam przyjeżdżać. Miasto znajduje się z dala od najciekawszych regionów Chorwacji, a główne punkty można obejść przeciętnym tempem w jakieś dwie, góra trzy godziny. 

Alternatywa: Ljubljana, Słowenia

Jeśli jesteśmy w okolicy, to już lepiej nadrobić kilometrów i odwiedzić słoweńską stolicę, o której napisałem osobny tekst

Podgorica, Czarnogóra

Tylko jeśli masz tam przesiadkę

Do Chorwacji jeszcze sobie wrócimy. Teraz jednak kolejna stolica na liście, czyli czarnogórska Podgorica.

Nie będę się znęcał nad tym miastem, bo na to nie zasługuje. Nie jest jakieś szczególnie nieprzyjemne, a przedmieścia całkiem ładnie się rozwijają. Problemem jest brak atrakcji. Nie ma tu nic. Nawet Sosnowiec i Zabrze mają więcej do zaoferowania niż Podgorica i wcale nie ironizuję. Miałem tu dwugodzinną przesiadkę i nawet nie wiedziałem, gdzie iść, bo po prostu nie było gdzie. 

Alternatywa: Reszta kraju 

Do Czarnogóry chętnie wrócę, bo niewiele tam zobaczyłem, a widoki zza okna zrobiły na mnie napradę dobre wrażenie. Poradę mam taką, żeby zwiedzać ten kraj samochodem, bo komunikacją publiczną nie dotrzemy do wielu pięknych miejsc, zwłaszcza w słabo zaludnionym interiorze. 

Split, Chorwacja

Tylko jeśli odwiedziłeś inne chorwackie miasta

To już naprawdę ostatnie miejsce w Chorwacji, obiecuję!

Pod Splitem spędziłem tydzień z rodziną, mieszkając w wiosce Stobreč z przyjemną plażą i przystanią. Do centrum miasta wybraliśmy się raz w bardzo upalny dzień i nie wspominam zbyt dobrze tej wizyty. W przeciwieństwie do wcześniej wymienionych miast, Split ma całkiem atrakcyjną starówkę z katedrą i ruinami Pałacu Dioklecjana (w zasadzie to duża część starówki to dawny teren pałacu). Warto wejść na dzwonnicę i przyjrzeć się panoramie miasta, bo jest naprawdę przyjemna dla oka. 

Problem, który mam ze Splitem jest taki, że inne miasta w Dalmacji zrobiły na mnie lepsze wrażenie. Zadar ma piękne zachody słońce i barwne życie nocne, Trogir urokliwą starówkę i nietypowe położenie na wyspie, Omiš cudowne położenie, a Dubrownik cały jest wspaniały. Split po prostu wypada blado na tle konkurencji. Nie jest to brzydkie, nieciekawe miasto, ale po prostu nie ma co nastawiać się w nim cuda i jeśli mamy ograniczony czas, to lepiej je pominąć i skupić się na innych atrakcjach regionu. 

Alternatywa: Zadar, Trogir, Omiš, Dubrownik

Szkodra, Albania

Tylko jeśli wolisz oszczędzić

Jezioro Szkoderskie jest największym na Bałkanach. Ten bagnisty akwen znajduje się na terenie dwóch państw – Czarnogóry oraz Albanii. Podczas mojej wizyty popełniłem sromotny błąd, obierając za bazę wypadową Szkodrę. No bo w końcu jak nad Jezioro Szkoderskie, to chyba do Szkodry, nie?

No, właśnie nie. Infrastruktury turystycznej jest tam nie mało, a miasto nawet nie leży bezpośrednio nad jeziorem, bo oddzielają je bagna. W najbliższym „kurorcie”, sennej i nijakiej wiosce Shiroka, woda absolutnie nie zachęca do kąpieli, a plaża jest brudna i zagloniona. Akwen natomiast dużo lepiej prezentuje się od strony czarnogórskiej, gdzie też dużo mocniej rozwinęła się turystyka. 

Nie powiem jednak, żeby okolice Szkodry były brzydkie. Otaczające jezioro wzniesienia przywodzą mi na myśl szkockie wzgórza. Na przedmieściach miasta znajdują się ruiny zamku Rozafa, z którego możemy podziwiać panoramę regionu. Natomiast na bagnistym brzegu jeziora licznie gniazdują ptaki wodne, takie jak czaple, czy łabędzie. 

Miasto Szkodra ma trzy oblicza – całkiem przyjemne centrum z deptakami, blokowiskową zabudowę z szerokimi ulicami, oraz ubogie przedmieścia z sypiącą się zabudową i tonami śmieci. Wolę je od Tirany, ale nie spędziłbym tam więcej niż dwa dni. Muszę natomiast pochwalić ceny, bo na pewno są niższe od czarnogórskich.

Alternatywa: Czarnogórska część Jeziora Szkoderskiego

Medziugorie, Bośnia i Hercegowina

Tylko jeśli jest to dla ciebie ważne duchowo

Prawdopodobnie najchętniej odwiedzane przez Polaków miejsce w Bośni i Hercegowinie. Medziugorie słynie z objawień maryjnych z lat 80. XX wieku, które, warto zaznaczyć, nie zostały oficjalnie uznane przez Watykan. Chciałem odwiedzić to miejsce, chociaż spodziewałem się, że mogę zastać to, czego bardzo nie lubię, czyli nadmiar religijnej komercji (coś w stylu bazaru między Jasną Górą a kościołem św. Barbary w Częstochowie). Tak też się stało. Miejscowość do ładnych nie należy, a na każdym roku czekają nas sklepy i stragany z dewocjonaliami. Poza tłoczną Górą Objawienia i niezbyt ładnym kościołem absolutnie nic tu nie znajdziecie. 

Zdaję sobie jednak sprawę ze znaczenia tego miejsca. Sam, jako człek wierzący, nie chciałem go odpuścić na trasie, chociaż zdecydowanie preferuję spokojniejsze i bardziej kameralne sanktuaria. Jeśli bardzo zależy wam na wizycie, nie odpuszczajcie, ale jeśli nie przywiązujecie do wiary większej wagi i chcecie po prostu pozwiedzać, to nic was tu nie zaciekawi. 

Kruja, Albania

Tylko jeśli interesuje cię historia Albanii

Rzadko kiedy mam tak, że czuję się oszukany po wizycie w jakimś miejscu. Niestety w Albanii dałem się zrobić na turystyczny scam, jakim jest Kruja. Miasto na zdjęciach w Internecie prezentuje się niestety znacznie lepiej niż w rzeczywistości. Chodzi mi w szczególności o zamek, który w rzeczywistości jest zrujnowaną wieżyczką i fragmentami murów obronnych, do których dobudowano współczesną budowlę, imitującą element twierdzy. Mieści się tam muzeum albańskiego władcy Skanderbega, które jest chyba jedynym powodem, dla którego warto odwiedzić miasto i to tylko pod warunkiem, że interesuje nas ta postać. Poza „zamkiem” znajdziecie jedynie turystyczny bazar z tandetą. 

Kruję zabudowano hotelami i infrastrukturą turystyczną. Miejscowość leży niedaleko Tirany na zboczu góry i oferuje bardzo ładne widoki, z tym że w Albanii takich krajobrazów jest wiele i już lepiej spędzić więcej czasu w Theth czy Valbonie. Absolutnie unikajcie tego miejsca.

Alternatywa: Theth 

Albańską część Gór Przeklętych uważam za jeden z najpiękniejszych zakątków Bałkanów. Główną bazą wypadową w tej okolicy jest wioska Theth, do której możecie dotrzeć ze Szkodry. Zdecydowanie polecam udać się tam, zamiast marnować czas na Kruję i Tiranę. 

Bled, Słowenia

Tylko jeśli nie oczekujesz cudów

Długo się zastanawiałem, czy umieszczać to miejsce. Dodanie go niezbyt pasuje do tytułu, ale chciałbym zaznaczyć, że kreowane na jedno z najpiękniejszych miejsc na Bałkanach jezioro wcale nie jest takie idealne. 

Jeśli mamy szczęście, trafimy na świetną widoczność i zobaczymy w tle zaśnieżone góry. Wtedy wizyta w Bledzie faktycznie będzie świetnie wspominana. Z tym, że to szczęście trzeba mieć. Nawet bez panoramy Alp jezioro jest ładne. Duże wrażenie robi zamek na skale i wysepka z kościółkiem. Co w takim razie mi się w nim nie podoba?

Po pierwsze, turystyczny scam w postaci rejsu na wysepkę za niemałą kwotę. Jak dopłyniecie, okaże się, że nawet nie możecie wejść do kościółka, chyba że dodatkowo dopłacicie i to niemało. Oprócz świątyni jest tam w zasadzie tylko droga kawiarnia. Możemy do niej pójść i przepłacić, albo posiedzieć godzinę, czekając na powrotną łódkę. 

Po drugie, brzydkie miasteczko Bled, szpecące krajobraz hotelami i restauracjami. Oczywiście na spotach promocyjnych i zdjęciach w necie go nie widać.

Po trzecie, dzień później odwiedziłem pobliskie jezioro Bohinj, które było jeszcze ładniejsze i znacznie mniej oblegane.

Podsumowując, Bled to miłe dla oka miejsce i warto tu chociaż na chwilę podjechać. Nie zasługuje ono jednak na swój status atrakcji „must see” i w okolicy znajdziemy przyjemniejsze i mniej komercyjne lokacje.

Alternatywa: Jezioro Bohinj i wodospady Savica

Inne miejsca

Jest jeszcze parę miejsc, które nieco mnie zawiodły, ale nie chciałem ich dodawać do zestawienia. Są to lokacje, które w gruncie rzeczy wspominam całkiem dobrze, aczkolwiek chciałbym podkreślić, żebyście nie nastawiali się na fajerwerki.

Sofia, Bułgaria – miasto świetne jako baza wypadowa, ale poza przepięknym soborem nie ma tam zbyt wiele do zobaczenia. 

Kanion Matka, Macedonia Północna – jeśli wynajmiecie kajaki, to może być to świetna przygoda. Głośna podróż motorówką to jednak nie to. W dodatku w weekendy jest tam bardzo tłoczno i autobus powrotny może nie przyjechać przez zakorkowaną dolinę. 

Koper, Słowenia – z trzech ciekawych miast na słoweńskich wybrzeżu Koper najmniej mi podpasował. Jest głośny, a stare miasto dużo mniej ciekawe niż w Piranie. Miejscowość broni się widokami na Alpy znad morza, ale znowu – z Izoli i Piranu są one ładniejsze. 

To tyle. Jak już podkreślałem we wstępie, nie obrażajcie się, jeśli zraniłem wasze uczucia, jadąc po Tiranie albo Splicie i już wkrótce zapraszam na tekst o miejscach, które polecam na Bałkanach. Podzielcie się w komentarzach Waszymi opiniami.

Sofia
Matka
Rynek w Koprze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *