Zamek Spiski czy Orawski? Którą słowacką twierdzę lepiej odwiedzić?
Zamek Spiski czy Orawski? Którą słowacką twierdzę lepiej odwiedzić?

Zamek Spiski czy Orawski? Którą słowacką twierdzę lepiej odwiedzić?

Słowacja, podobnie jak Czechy, jest krajem obfitującym w zamki. Na terenie tego niewielkiego państwa znajduje się ich około dwustu. Co ciekawe, dwie najbardziej rozpoznawalne twierdze – Zamek Spiski i Orawski leżą na północy kraju, niedaleko granicy z Polską. Czyni to je popularnym celem wycieczek naszych rodaków, chętnie odwiedzających oba miejsca, chociażby przy okazji pobytu w pobliskich górach. Niestety, z uwagi na sporą odległość (140 km) na wizytę w obozu zamkach trzeba przeznaczyć sporo czasu, toteż wielu turystów zastanawia się, które miejsce jest bardziej godne uwagi. W dzisiejszym wpisie postaram się odpowiedzieć na to niełatwe pytanie. 

Położenie zamków

Jak łatwo możemy się domyślić, Zamek Orawski leży na Orawie, a Spiski na Spiszu. Skomplikowane, nie? Czy w takim razie, skoro Zamek Orawski leży nad rzeką Orawą, to czy Zamek Spiski leży nad rzeką Spisz? No, oczywiście…że nie. Taka rzeka bowiem nie istnieje.

Żarty na bok. Zarówno Orawa, jak i Spisz to krainy historyczne położone na dzisiejszym pograniczu polsko-słowackim. Ta pierwsza znajduje się na zachód od Tatr i zajmuje niecałe 2000 kilometrów kwadratowych. Niegdyś region był licznie zamieszkiwany przez Polaków, ale obecnie większość populacji stanowią Słowacy, co nie dziwi, ponieważ znaczna część krainy znajduje się w granicach państwa Janosika. Głównym miastem regionu jest Dolny Kubin, natomiast za nieformalną stolicę polskiej Orawy uchodzi Jabłonka. Region leży nad rzeką Orawą, na której utworzono duży sztuczny zbiornik – Jezioro Orawskie. Jest to największy akwen na Słowacji. Sam zamek znajduje się w miejscowości Orawskie Podzamcze, 40 km od przejścia granicznego w Chyżnem.

Co ważne, w herbie Orawy widnieje niedźwiedź. To mi się podoba! O to chodzi!

Jeśli chodzi natomiast o Spisz, to jest on dwukrotnie większy od Orawy, która sąsiaduje z nim od zachodu. Główne miasto regionu to Poprad, aczkolwiek historyczną stolicą Spiszu pozostaje Lewocza – zabytkowe miasteczko, figurujące na liście UNESCO. Na terenie polskiej części Spisza znajdują się takie miejscowości jak Niedzica (ta od zamku), Jurgów, Trybsz i Frydman. Z tych wiosek wbrew pozorom wcale nie pochodzą Jurgen Klopp, Trybson, ani Stefan Friedmann. Przejście graniczne w Jurgowie i Zamek Spiski dzieli 65 km. 

Co ciekawe, po I wojnie światowej doszło do konfliktu granicznego o Spisz i Orawę między nowopowstałymi państwami – II Rzeczypospolitą i Czechosłowacją. Wiemy, już które państwo zyskało na nim więcej ziemi. Gdyby historia potoczyła się nieco inaczej, być może oba zamki byłyby dziś jednymi z wielu atrakcji województwa małopolskiego. 

Jezioro Orawskie - największe w kraju
Stare miasto w Lewoczy zostało wpisane na listę UNESCO

Dzieje zamków

Historia Zamku Orawskiego sięga najpewniej połowy XIII wieku, aczkolwiek nie zachowały się źródła mówiące o jego początkach. Twierdza była centrum administracyjnym Orawy, która w Średniowieczu znajdowała się w granicach Węgier. Ze względu na duże walory obronne odgrywała istotną rolę w obronie szlaków handlowych łączących kraj Madziarów z kuzynką Polską. Co ciekawe, rolę kasztelanów często pełnili Polacy. Zamek był kilkukrotnie zdobywany, chociażby podczas węgierskiego zrywu przeciw Habsburgom w XVIII wieku. Mieściło się w nim także więzienie, w którym trzymano m.in. zbójników tatrzańskich. W latach 80. XIX wieku twierdzę przerobiono na muzeum, jedno z pierwszych na Słowacji.

Zamek Spiski powstał natomiast na początku XII stulecia i początkowo również była to warownia obronna, która dobrze spełniała swą rolę, ponieważ odparła atak Tatarów. W XV wieku przejął go węgierski szlachcic Stefan Zapolya, który przebudował twierdzę, czyniąc ją wygodną rodową siedzibą. Jego syn, Jan, urodzony zresztą na zamku, został później władcą Węgier. Czasy świetności twierdzy skończyły się w XVIII wieku, kiedy opuścili ją właściciele – ród Csakich, uznając warownię za niewygodną do mieszkania. W 1780 r. zamek zniszczył pożar. Choć niektórzy spekulowali, że właściciele celowo podpalili go, aby obniżyć podatki, najpewniej doszło do tego za sprawą uderzenia pioruna. W drugiej połowie XX wieku w ruinach przeprowadzono prace konserwacyjnę i udostępniono ją dla turystów. 

Zamek Orawski widziany znad rzeki Orawy
Ruiny Zamku Spiskiego na szczycie wzgórza

Zwiedzanie Zamku Orawskiego

Potężną twierdzę wybudowano na skale, górującej nad wioską Orawskie Podzamcze. Wejście wymaga zatem nieco wysiłku. W miejscowości bez problemu znajdziemy parking, z tym że płatny. Chwilę krążyłem autem po okolicy, szukając darmowego miejsca, ale niestety wszędzie były zakazy, więc w końcu się poddałem. Za parkowanie skasowali mnie na jakieś 7-8 euro. Niezbyt miło.

Znacznie lepiej prezentują się za to ceny wejściówek na zamek. Bilet normalny kosztuje 9 euro, ulgowy dla dzieci, studentów i seniorów połowę tego, a dzieci do 6 roku życia nic nie płacą. Dodatkowo możemy dopłacić 4/2 euro za wejście do pałacu Thurzo w dolnej części zamku. Żebyście nie musieli wykonywać skomplikowanych działań, dodam, że wtedy płacicie 13 lub 6,50 euro. Nie ma za co! Jeśli zdrowie nie pozwala wam na wspinaczkę po górnej części zamku, możecie też wykupić bilet tylko tam – normalny kosztuje 7 euro, a ulgowy 3,50. 

Ja akurat olałem pałac i ograniczyłem się do głównej trasy. Zleciała ona jednak dużo szybciej, niż się spodziewałem, więc weźcie pod rozwagę kupno droższego biletu. Wszystkie niezbędne szczegóły znajdziecie na stronce zamku

Zamek widziany z wioski
Figura św. Jana Nepomucena w pobliżu kasy

Zwiedzanie Zamku Orawskiego to nieustanna wspinaczka. Po wyminięciu kasy ruszamy pod górę w stronę głównej bramy. Na tym odcinku można się lekko zasapać, ale chyba nikt, kto widział zamek z parkingu, nie spodziewał się, że będzie lekko. Za bramą mamy kilka klimatycznych korytarzy z wystawą karoc i wejściem do lochów. Idąc dalej, docieramy na dziedziniec, czyli najładniejszą część zamku. Odnajdziemy tam kaplicę zamkową  i wspomniany wcześniej pałac Thurzo, gdzie wejdziemy jedynie na droższym bilecie. Na dziedzińcu stoi też dawny pręgierz, gdzie chłostano wszelkich gagatków. 

Dalej wchodzimy stopniowo w stronę cytadeli – najstarszej części twierdzy. Po drodze odwiedzamy m.in salę tortur i liczne komnaty mieszkalne.  W jednej z nich mieści się wystawa o przyrodzie Orawy z wypchanym dwugłowym cielakiem. Totalnie się tego nie spodziewałem. Na trasie spotkamy też białą damę, która ponoć nawiedza zamek. Jakoś nieszczególnie mnie wystraszyła. 

Uhahahaha!
Witamy w sali tortur
Dwugłowe cielę - nietypowa atrakcja zamku
Zbroja Maćka Korwina, króla Węgier

W trakcie zwiedzania nieustannie towarzyszą nam widoki na dolinę i okoliczne szczyty. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, a niestety na górze zamku nie ma żadnego punktu widokowego. Trochę mnie to rozczarowało. Ostatnim punktem zwiedzania jest cytadela z wielotematyczną wystawą, której najciekawszy punkt to manekin Nosferatu Wampira. Co on tu robi?! Otóż, szanowni państwo, na tym właśnie zamku Friedrich Murnau nakręcił w 1921 r. legendarny niemy horror – „Nosferatu – symfonia grozy”. Rolę wąpierza zagrał Max Schreck, który tak dobrze sobie poradził, że w Niemczech plotkowano, czy on sam nie jest czasem wampirem. To trochę tak, jak Tomasz Oświęcimski grający samego siebie w filmach Patryka Vegi, tylko na odrobinę wyższym poziomie. Dzieło Murnaua zostało później zrimejkowane przez Wernera Herzoga i Roberta Eggersa, jednak zdjęcia kręcono już w innych miejscach.

Nosferatu Wampir
Widoczki
Widok na dziedziniec
Zamkowe komnaty
Cytadela
Smok albo bazylich
Panorama okolicy
Widok na zamek

Po wizycie w cytadeli, jeśli przeżyliśmy spotkanie z białą damą i wampirem, schodzimy powoli na dziedziniec i udajemy się do pałacu lub opuszczamy zamek. Zwiedzanie fortecy standardową trasą powinno zająć około godziny – przy wolniejszym tempie może półtorej. Po wizycie warto przejść się chwilę po wiosce. Nie ma w niej dużo do zwiedzania, aczkolwiek ryneczek z kościółkiem jest całkiem urokliwy. Koniecznie idźcie nad rzekę Orawę, bo z mostu świetnie widać zamek. 

Zamek widziany znad rzeki
Kośćiółek w Orawskim Podzamczu

Podsumowanie

Zamek Orawski robi wrażenie głównie za sprawą położenia. Najlepiej prezentuje się z odległości, szczególnie znad Orawy. Spacer wynika pewnego wysiłku, ale wchodząc z zakwasami po Pętli Żabnickiej nie miałem większych problemów. Twierdza zachowała się w naprawdę dobrym stanie i choć wnętrza są surowe i dość pustawe to jest w nich więcej ciekawych eksponatów niż w Zamku Spiskim. Zwiedzanie mocno umilają widoki na okolicę, a stopniowe pięcie się w górę i odkrywanie kolejnych części zamku daje niemałą satysfakcję. Ceny biletów nie są wygórowane, a odległość od granicy to zaledwie 40 kilometrów, więc zdecydowanie warto tu przyjechać. 

Zwiedzanie Zamku Spiskiego

Uwaga! Obecnie (2026) zamek jest w remoncie i górna część pozostaje niedostępna dla zwiedzających. Nie wiadomo, kiedy skończą się pracę, które mocno się przedłużyły. Pierwotnie miały dobiec końca pod koniec 2024 r. 

Ruiny tego wielkiego zamczyska znajdują się niecały kilometr na zachód od miasteczka Spiskie Podgrodzie. Recz jasna na wzgórzu. Wspinaczki nie ma się jednak co obawiać, ponieważ samochód możemy zostawić na parkingu tuż koło zamku. Co ważne, w przeciwieństwie do orawskich zdzierców, tu nikt nie pobiera opłat! Wejście do ruin jest jednak trochę droższe niż na Orawie, bo kosztuje 12 euro w przypadku biletu normalnego, 8 w przypadku seniorów i studentów i 6 dla niepełnoletnich. Dzieci do 6 lat wchodzą za friko. Zamek jest otwarty od kwietnia do listopada. Szczegóły znajdziecie na stronce

Z parkingu do bramy dojdziemy w kilka minut. Po zapłaceniu myta możemy zacząć zwiedzanie. 

Widok na górny zamek z parkingu
Brama, przy której znajduje się kasa

Ruiny są wielkie i w przeciwieństwie do Zamku Orawskiego, ich zwiedzanie nie przebiega liniowo. Kompleks dzieli się na doly, środkowy i górny zamek i od was zależy, w jaką stronę pójdziecie. Ja podczas wizyty w 2017 r. najpierw udałem się w strony zamku górnego, a olbrzymią dolną część zostawiłem na koniec. Widoki z twierdzy są porównywalnie ładne do tych na Orawie, a może nawet ładniejsze. Różnica jest taka, że Zamek Orawski znajduje się pośród lasów, a Zamek Spiski otaczają łąki. 

Podczas zwiedzania trafimy m.in. do sali tortur (klasyka – najważniejsze miejsce na zamku). Obok znajduje się kaplica i jestem ciekawy, czy modlił się tam kat przed brutalnymi przesłuchaniami. Na zamku można odwiedzić też zbrojownię i kilka zrujnowanych komnat mieszkalnych, a także wejść po schodach na wieżę, czego zabrakło mi na Orawie. Widoki są warte drobnego trudu. 

Kaplica zamkowa
Komnaty zamkowe
Sala tortur
Skromna zbrojownia

Na koniec został jeszcze zamek dolny, czyli największa część ruin. Było to zaplecze gospodarcze warowni i zarazem pierwsza linia obrony. Znajdowały się tam magazyny, spichlerze, warsztaty, stajnie, koszary, oraz wiele innych budynków. Dziś ten olbrzymi teren jest pusty, co z jednej strony czyni go mniej interesującym od zamku górnego, a z drugiej pozwala zobaczyć ogrom spiskiej twierdzy. Podczas mojej wizyty był niestety masakryczny upał i szybko się stamtąd wyniosłem.

Zamek dolny widziany z wieży na zamku górnym
Zamek górny widziany z zamku dolnego
Przestrzeń robi wrażenie
I jeszcze jeden widok z wieży

Podsumowanie

Choć pożar obrócił Zamek Spiski w ruinę, jej ogrom i piękno okolicy sprawiają, że jest to jedna z najpopularniejszych atrakcji Słowacji. Jeśli nie oczekujecie obszernych wystaw i bogato zdobionych wnętrz i podoba wam się pomysł spaceru po wielkim średniowiecznym zamku, warto tu przyjechać. Jako że dojazd z Krakowa zajmuje niemal trzy godziny, warto przy okazji zobaczyć inne miejsca na Spiszu, przykładowo zabytkową Lewoczę. Przed wizytą warto też przeczytać, czy remont wciąż trwa, ponieważ moim zdaniem wizyta bez odwiedzin na Zamku Górnym jest wyraźnie niekompletna. 

A więc Zamek Spiski czy Orawski?

Wybór nie jest łatwy. Zamek Spiski zachwycił mnie niebotycznymi rozmiarami, a Orawski położeniem na skale. Mimo wszystko odrobinę bardziej podobały mi się ruiny na Spiszu, jednak gdybym obszedł Zamek Orawski pełną trasą, niewykluczone, że byłoby inaczej, jako że głównym moim zarzutem do tej warowni było zbyt krótkie zwiedzanie. Weźcie jednak pod uwagę, że jeśli Górny Zamek na Spiszu wciąż pozostaje niedostępny do zwiedzania z uwagi na remont, wizyta tam będzie mocno ograniczona. Z tego względu aktualnie bardziej polecam wizytę na Zamku Orawskim, który naprawdę warto zobaczyć, a na Spisz lepiej wybrać się po renowacji. Niewykluczone, że sprawi ona, że zwiedzanie stanie się jeszcze przyjemniejsze.

Niedźwiedzia ocena – Orawa

Niedźwiedzia ocena – Spisz

Zamek Spiski - mój zwycięzca rywalizacji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *