W poszukiwaniu imponujących krajobrazów warto zapuścić się w Beskid Żywiecki. Drugie pod względem wysokości pasmo górskie w Polsce nie ogranicza się tylko do Babiej Góry i Wielkiej Raczy – szlaków jest tam co niemiara. Do najpiękniejszych tras w Beskidzie Żywieckim należy tzw. „Pętla Żabnicka”, rozpoczynająca się i kończąca w Żabnicy w gminie Węgierska Górka. Choć opcji przejścia tej trasy jest kilka, ja postanowiłem obrać wariant przez Halę Boraczą, Halę Lipowską, Halę Rysiankę, i Halę Słowianka, który gorąco polecam.
Informacje praktyczne
Dojazd do Żabnicy z Krakowa zajmuje około dwóch godzin. Samochód możemy zostawić na jednym z płatnych parkingów, albo poszukać darmowego miejsca. Wioska jest długa, więc zatrzymujemy się dopiero pod jej koniec, w pobliżu czarnego szlaku, którym rozpoczniemy naszą wędrówkę.
Przejście Pętli Żabnicką trasą, na którą się zdecydowałem, zajmuje około 7 godzin. Można wydłużyć sobie przygodę o kilkadziesiąt minut, zdobywając po drodze Romankę (1366 m n.p.m.), bądź też skrócić ją o ponad godzinę, odpuszczając Słowiankę i wracając z Rysianki do Żabnicy zielonym szlakiem. Jeśli idziemy w rodzinnym gronie i nie wszyscy są zaprawieni w górach, to warto rozważyć ten wariant, ponieważ przejście na Słowiankę jest długie i momentami strome (na szczęście schodzimy, a nie wchodzimy).
Trasę określiłbym jako średnio wymagającą – jest długa, ale w większości łagodna, chyba że zdecydujemy się zacząć od wejścia na Słowiankę i stamtąd kierować się na Rysiankę. Ten odcinek może dać w kość przez długie i ostre podejścia. Rozpoczęcie od Hali Boraczej będzie zdecydowanie prostsze, choć nie znaczy to, że nie czekają nas trudniejsze momenty.
Odcinek I: Czarnym szlakiem na Halę Boraczą
Schronisko na Hali Boraczej kojarzyłem z książeczki górskiej. Do ładnych budynków, delikatnie mówiąc, się ono nie zalicza. Kiedyś żartowaliśmy nawet z ojcem, że jak turyści widzą je ze szlaku, to zawracają. Ja miałem szczęście, bo z czarnego szlaku widać je dopiero na końcówce i głupio mi już było rezygnować.
Od początku trasy do schroniska mamy 3 km. Wpierw wspinamy się przez wioskę asfaltówką, a następnie odbijamy w las. Niedaleko szlaku grasował niedźwiedź (na ścieżce zresztą też), więc nie można było opuszczać szlaku. Kamienista droga biegnie pod górę, ale do wymagających zdecydowanie nie należy. Odcinek ten powinien zająć nam około 75 minut przeciętnym tempem marszu.
Na Hali Boraczej rozpoczynają się widoki, które będą nam towarzyszyły przez większość trasy. I nie mówię tutaj o wątpliwej urody schronisku. Jakoś się zdobyłem, żeby tam wejść, ponieważ raz, że chciałem przybić pieczątkę, a dwa, że słynie ono z jagodzianek, które są naprawdę smaczne, a przy tym nie za drogie. Na Hali Boraczej można chwilę odetchnąć i ruszyć dalej. Jest tam całkiem ładnie, ale dalej będzie ładniej. Niezbyt podoba mi się, jak wioska rozbudowuje się w stronę hali – jeszcze parę lat i łąkę pokryją zabudowania.
Odcinek II: Czarnym i żółtym szlakiem na Halę Lipowską
Najmniej ciekawy odcinek mamy już za sobą, a teraz czas na najpiękniejszy. Ruszamy zielonym szlakiem w kierunku Hali Lipowskiej. Po niecałym kilometrze, odbijamy w lesie na czarny szlak, którym w pół godziny dotrzemy na Halę Radykalną (znaczy się Redykalną). Jest to jedno z najpiękniejszych miejsc na trasie. Wkraczamy tam na żółty szlak, którego będziemy trzymać się aż do Rysianki i jeszcze dalej.
Ścieżka momentami jest ostra, ale są to krótkie odcinki – przez większość drogi nie będziemy się zbytnio wysilać. Dojście na Halę Lipowską zajmie nam około 75 minut, a częste towarzystwo widoków znacząco umili wędrówkę. Szlak biegnie przez kolejne hale – Bacmańską, Gawłowską, i Bieguńską. Co ciekawe, nie ma tam wielu ludzi, ponieważ większość obiera zielony szlak, biegnący niemal cały czas przez las. Dzięki temu mamy widoki tylko dla siebie.
W końcu jednak sielanka się skończy, bo w pewnym momencie żółty szlak łączy się z popularnym zielonym. Na jakiś czas kończą się też widoki. W końcu docieramy jednak na malowniczą Halę Lipowką, gdzie od 1932 r. działa schronisko PTTK. Obiekt niedawno przeszedł remont i niestety stracił dużo na uroku – niegdyś było to jedno z najładniejszych schronisk w Beskidach, a teraz wygląda jak przypadkowy dom.
Szacowany czas przejścia odcinka: 2 h 15′
Odcinek III: Z Hali Lipowskiej na Halę Rysiankę
Najkrótszy etap naszej wędrówki. Dystans między schroniskami wynosi kilometr. To zdecydowanie najmniejsza odległość między obiektami PTTK w Beskidzie Żywieckim. Ścieżka jest płaska i prowadzi przez las, który przysłania widoki. Nie ma jednak co narzekać, bo po chwili docieramy na Rysiankę. Jest to wielka górska łąka na zboczu szczytu o tej samej nazwie (1322 m n.p.m.), który jednak jest zalesiony i nie prowadzi na niego żaden szlak. Nazwa pochodzi oczywiście od zamieszkujących tę okolicę rysiów. Z hali roztacza się panorama Grupy Pilska i Babiej Góry, a przy szlaku funkcjonuje schronisko, z którego koniecznie trzeba zgarnąć pieczątkę – chyba moją ulubioną w Beskidach, może koło trolla z Mogielicy. Zgadnijcie, kogo przedstawia 🙂
Samo schronisko jest jednym z ciekawszych w Beskidzie Żywieckim. Podczas II wojny światowej atakowali je partyzanci Armii Krajowej, którzy przejmowali zapasy od niemieckich właścicieli. Obecnie oferuje 50 miejsc noclegowych.
Rysie niestety ciężko spotkać, bo miejsce cieszy się popularnością wśród turystów, a te kociska nie lubią towarzystwa. Jest to jednak możliwe – ojciec opowiadał mi, że zdarzyło mu się zobaczyć przed laty jednego na leśnym odcinku.
Szacowany czas przejścia odcinka: 12 minut
Odcinek IV: Z Hali Rysianka na Słowiankę
Nadszedł czas na najdłuższy etap wędrówki. Jeśli odczuwamy zmęczenie, możemy zrezygnować z wizyty na Słowiance i zejść do Żabnicy zielonym szlakiem – zajmie nam to około godziny i czterdziestu minut. Jeżeli zdecydujemy się kontynuować trasę, czekają nas niecałe trzy godziny marszu na parking. Opuszczamy Rysiankę połączonymi szlakami i po chwili docieramy na Przełęcz Pawlusia (1176 m n.p.m.), gdzie zielona trasa odbija do Żabnicy. My trzymamy się czerwonego szlaku i przechodzimy przez uroczą Halę Pawlusią do rozwidlenia tras, gdzie skręcamy czerwonym w las. Po dwudziestu minutach trafimy na Halę Wieprzską (naprawdę się tak nazywa). Nie ma z niej imponujących widoków, do tego podczas mojej wizyty siedziało tam kilku patusów z rynsztokowym słownictwem. Może to od nich nazwano łąkę.
Od prosiakowej hali ścieżka prowadzi wzdłuż urwiska i momentami jest stroma – na szczęście my schodzimy, a nie wchodzimy. Na krótkim i niezbyt bezpiecznym odcinku zamocowano łańcuchy, których lepiej się chwycić.
Czerwony szlak do Słowianki nie jest zbyt często uczęszczany. Wędrujemy nim po stokach Romanki (1366 m n.p.m.) – jednego z najwyższych szczytów w tej części Beskidu Żywieckiego. Trasa trochę się dłuży i może nas już dopadać znużenie. W końcu jednak skończą się strome zejścia i przez łąkę dojdziemy do schronisko na Hali Słowianka. Jest to drewniana chatka ze sklepikiem i, rzecz jasna, pieczątką do kolekcji. Obiekt nie jest stowarzyszony z PTTK.
Szacowany czas przejścia: 2 h +
Odcinek V: Ze Słowianki do Żabnicy
Przyszła pora na ostatni i najmniej przyjemny etap trasy. Zejście spod schroniska na parking zajmie nam około godziny. Pierwsza część czarnego szlaku jest stroma i kamienista (a na dodatek jeszcze podczas mojej wędrówki błotnista), zatem czeka nas kilkadziesiąt minut szampańskiej zabawy. Na szczęście po pewnym czasie ścieżka dochodzi do rzeki i staje się łagodniejsza, a przede wszystkim podłoże się poprawia. Idziemy cały czas przez las, więc o widokach możemy pomarzyć, chyba że odpalimy na komóreczce foty z Rysianki.
W końcu zmęczeni, ale zadowoleni dotrzemy do wioski i będziemy mogli udać się w drogę powrotną. Jeśli kogoś przeraziły ceny i kolejki w schroniskach, to pod Żywcem jest McDonald 
Szacowany czas przejścia: 1 h
Podsumowanie
Jeśli kiedyś dodam na tę stronę zestawienie najpiękniejszych szlaków w Beskidach, dla Pętli Żabnickiej z pewnością znajdzie się w nim miejsce. Największym atutem trasy jest liczba odcinków panoramicznych i brak uciążliwych przewyższeń (chyba że zaczynamy od Słowianki). Nawet w majówkę da się tam odetchnąć od ludzi, a przy łucie szczęścia może uda się nam spotkać rysia. Gorąco zachęcam do odkrywania Beskidu Żywieckiego, które warto zacząć właśnie od tej trasy. Poniżej zamieszczam oceny szlaku.
Trasa
Widoki
Trudność
Całokształt
