Czy byliście kiedyś w Liptaniu? Jeśli nie, warto nadrobić zaległości. Ten pomijany przez turystów zakątek Pogranicza zachwyca soczystą zielenią, wśród której odnajdziecie wieżę widokową, głaz polodowcowy i zabytkowy kościół. Miejscowość znajduje się niedaleko Prudnika i Głubczyc, skąd można tam dojechać w około 20 minut.
O Liptaniu słów kilka
Liptaň to siedziba niewielkiej gminy, do której należą też Bučávka i Horní Povelice. Miejscowość leży w centralnej części ziemi osobłoskiej, niedaleko drogi 57, łączącej przejście graniczne w Bartulovicach koło Prudnika z Krnowem i Opawą. Wioska usytuowana jest na przełęczy między dwoma wzgórzami – Strażnicą (474 m n.p.m.) i Kobyłą (574 m n.p.m.). Łąki otaczające Liptaň należą do najbardziej zielonych w regionie. Wbrew nazwie, nie produkują tu herbaty Lipton.
Suchar odhaczony, więc przejdźmy dalej. Szczyt populacji Liptaň ma dawno za sobą – w 1880 r. wioskę zamieszkiwało 1879 osób (zabrakło jednej do zabawnej statystyki), a później już stale spadała. II wojna światowa przyspieszyła wyludnienie, bowiem wysiedlono stąd niemiecką ludność i sprowadzono Czechów. Obecnie w Liptaniu mieszka najwyżej trzysta osób.
8 września 1938 r. doszło tu do krwawej zbrodni. Do aneksji regionu dążyła III Rzesza, popierana przez niemiecką ludność. Wspomnianego dnia nacjonaliści wdarli się na posterunek czechosłowackiej Gwardii Obrony Państwa i zamordowali sześciu funkcjonariuszy. Upamiętnia ich pomnik, wybudowany w centrum wioski.
Co zobaczyć w Liptaniu?
Atrakcje są cztery.
Pierwsze to wzgórze Strażnica (494 m n.p.m.) z drewnianą wieżą widokową. Spod pomnika dojdziemy na szczyt w około czterdzieści minut, wędrując łąką, a następnie stromą ścieżką przez las. Wyznaczono tam niebieski szlak, aczkolwiek rozdziela się on na dwie trasy – jedna prowadzi na szczyt, a druga go omija i biegnie w góry w okolicach Jindřichova, więc jeśli nie chcemy się wracać (bądź iść 14 kilometrów do końca szlaku) to pilnujmy trasy.
Widok z wieży widokowej, jest ładny, choć nie powala na łopaty. Przy dobrej widoczności zobaczymy z niej Prudnik. Nie pomylmy platformy widokowej ze stojącą obok wieżą komunikacyjną, bo próba wejścia tam może się źle skończyć.
Drugim miejscem, które warto odwiedzić w Liptaniu, jest neogotycki kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Został wybudowany w latach 1866-1870, ale wygląda na dużo starszy (w końcu to neogotyk). Moim zdaniem jest to najładniejsza świątynia na ziemi osobłoskiej i szkoda, że nie można go zobaczyć wewnątrz. Zabytek znajduje się przy głównej drodze, blisko pomnika zamordowanych policjantów.
Spod kościoła możemy przejść się do Bludneho Balvana. Nie mam tu na myśli brudnego bałwana, a głaz polodowcowy, tak bowiem nazywa się te obiekty w barwnym języku Haszka. Kamulec został przyniesiony przez lodowiec z południa Szwecji i waży około 4,7 tony, więc lepiej nie próbujcie go podnosić. Pewnie nawet Pudzianowski by nie podołał. Do kamienia dojdziemy w około 15 minut niebieskim szlakiem – znajduje się on kilometr na południe od wioski
Ostatnią atrakcją jest kolejka wąskotorowa, przejeżdżająca przez ziemię osobłoską – z Osoblahy do Třemešnej. Latem jeżdżą tędy turystyczne pociągi parowe. Przejazd takowym kosztuje 200 Kč w jedną stronę i 320 Kč w dwie strony w przypadku biletu normalnego i dwukrotnie mniej w przypadku ulgi. Przez cały rok kursują tu zwykłe pociągi wąskotorowe, w których ceny są podobne do ogólnokrajowych (około 50 Kč za przejazd w jedną stronę bez ulgi).
Daj szansę ziemi osobłoskiej
Udając się do Liptania, możesz zahaczyć o inne atrakcje ziemi osobłoskiej. Ten malowniczy skrawek Pogranicza najlepiej odkryć na rowerze, gdyż dystanse nie są duże, a jazda przy takich krajobrazach to sama przyjemność. Okolica jest wyludniona i nie ma w niej dużego ruchu. Ponadto Czesi wytyczyli wiele tras rowerowych, więc mamy z czego wybierać. Okolicę możemy też zwiedzić samochodem, bądź na piechotę.
Poza Liptaniem, moimi ulubionymi miejscami na ziemi osobłoskiej są wieże widokowe na Górze Graniczej (przez szczyt przebiega granica), ruiny zamku Fulštejn koło Bohušova, pałac w miejscowości Slezské Rudoltice, oraz zamek w Dívčím Hradzie.
Niestety, baza turystyczna w okolicy jest uboga (opiera się głównie na kempingach w Osoblasze i Bohušovie), a większość lokali splajtowało w okresie pandemii.
